Przez pierwsze cztery dni, mimo tego że miałam załatwione miejsce w akademiku, mieszkałam u Dusana- couchsurfera. Mój sprytny plan zakładał, że jeśli wprowadzę się do akademika 16. września, to będę mogła zapłacić tylko za połowę miesiąca. Niestety dla mnie i moich euro, plan się nie powiódł i chociaż nie płacę dużo za pokój, to pieniędzy nigdy za wiele.
wtorek, 27 września 2011
Od początku
Do Bratysławy dotarłam w środę wieczorem. 14. września dokładnie. Podróż przebiegła całkiem dobrze, najpierw busem do Katowic z bardzo rozmownym i dowcipnym panem kierowcą, który zabawiał naszą dwójkę, a od Opola trójkę dziewczyn opowieściami o trąbach powietrznych, nieuchronnych zmianach klimatycznych, polityce, ekologii, wilkach i królowej angielskiej. Potem była przesiadka do autokaru - tam kierowcy już milczeli. W busie poznałam Jagę, która do Bratysławy jechała w celach naukowych, a ściślej do ZOO.
Przez pierwsze cztery dni, mimo tego że miałam załatwione miejsce w akademiku, mieszkałam u Dusana- couchsurfera. Mój sprytny plan zakładał, że jeśli wprowadzę się do akademika 16. września, to będę mogła zapłacić tylko za połowę miesiąca. Niestety dla mnie i moich euro, plan się nie powiódł i chociaż nie płacę dużo za pokój, to pieniędzy nigdy za wiele.
Przez pierwsze cztery dni, mimo tego że miałam załatwione miejsce w akademiku, mieszkałam u Dusana- couchsurfera. Mój sprytny plan zakładał, że jeśli wprowadzę się do akademika 16. września, to będę mogła zapłacić tylko za połowę miesiąca. Niestety dla mnie i moich euro, plan się nie powiódł i chociaż nie płacę dużo za pokój, to pieniędzy nigdy za wiele.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz